Dialekt mazowiecki - Kurpie
Tekst gwarowy — Dylewo 2 PDF Drukuj Email
Halina Karaś   

Tekst nagrała Ewelina Pajka, przepisały wstępnie Ewa Warchoł i Katarzyna Adamczyk , weryfikacja zapisu i opracowanie – Halina Karaś.

Informatorka: Czesława Kaczyńska z domu Staśkiewicz, ur. w 1943 r. w Strzałkach koło Kadzidła, znana kurpiowska artystka ludowa, wielokrotnie nagradzana.
Więcej informacji o Czesławie Kaczyńskiej (jej życiorysie i działalności)  na stronach:

O sobie, o rodzinie i swojej działalności




A tak to sie
zaceno, ze jak wszyści w domu wycinali, bo na... w latach powojennych to było takie zapotrzebowanie na te leluje,
gziazdy kurpsioskie, ze wycinały całe rodziny i całymi dniani i
nocani. Ile kto niał siły tyle wycion i tyle sprzedał, a były to casy bardzo cięzkie. Po wojnie zaraz było naprawde trudno ło kazdy gros, to u nas w domu całymi dniani mama, babka, starsa siostra, no wszystkie ciotki, stryjki jakie byli, wszyscy wycinali. Ale jak tam kiedy złapałam nozyce, to chowałam sie w koncie pod stół, jako jesce mały dzieciak i tam probowałam swoich moźliwości. I kiedyś złapaołam tako gazete, bo kolorowego papsieru, to tez nie dali zeby marnować, zeby niscyć, tylko jakiej, jakiej gazety. A wtedy na wsi, na Kurpsiach była tylo gazeta „Gromada-rolnik polski”. I z to gazetom schowałam sie pod stół, wycienam lelujo,
uwozałam ze łona juz taka jes podobna do tych, co wycinajo w moim domu, i poleciałam do babki, bo babka była tako starso juz twórcyni. Zreśto kiedyś ludzie sanowali starych ludzi. W domu najwoźniejsemi byli dziadki, potem ojce, a dopsieru w dalsej kolejności o dzieciach sie myślało. Poleciałam do babki, babka popatrzyła na to lelujo i przysła do mojej mamy i tak mózi:
- czeba jej dać film z kolorowego papsieru, bo te leluje juz sou dobre.
I takze to sie tak zaceno. A jak juz dostałam to nagrode, no to wtedy juz ziadomo ze to taki mały dzieciak dostał, juz swoje psieniądze zarobzione. To było, naprawde byłam z tego bardzo dumna i miałam tako motywacje do tego, bo
jek w domu wszyści robzio to samo, to nie sposób robzić co innego. No i tak sie zaceno.
A potem to juz posło jek z płatka. Potem zapsisałam sie do zespołu w Kadzidle „Kurpsianka”. Chodziłam, tam sie tez duzo nałucyłam. Tutaj moge zawdzięcać tyz temu
zespołoziu, ze tak moze sie zaceno. Zacynam jeździć po śwecie, bo juz zaceny sie wyjazdy nie tylo po Polsce, ale i zagranicou byłam. We Włoszech byłam, wtedy w Anglii, byłam na dworze u króloweyj Elżbiety Matki. Wycinałam
tys leluje. I tak zacenam te, jek te ścinki leciały, tak to zacenam je ogarnać, zeby nie naprósyć, zeby nie narobzieć śmieci, a królowa mózi, to so śmieci artystycne i niech ony lecou tutaj, bo po to tutaj jesteś dzieciaku, zeby pokazać. I tera to juz sie nie bronie nigdzie, nie patrze, cy łu prezydenta, cy gdzie, to niech lecou te śmiecie, jak so artystycne, jak królowa poziedziała to, to ni ma sie cego wstydzieć.
No ji mając dwadzieścia jeden lat ozeniłam sie. Bo kiedyś nie mózili, ze wysła za mąz tylko łozeniła sie. A ze było nas psięcioro w domu, to matka sie i ciesyła, ze juz trzecia z rzędu sie zeni. Ale ja starałam sie juz nie tylo na siebzie zarabiać, ale ji rodzinie pomagać. Bo chocby i przez te leluje, chocby przez te hafty. Palmy sie robziło ji rózne rzecy, to ciągle jakieś konkursy, gdzieś sie sprzedało i to nie tak jak dziś, jek dzieciak pracuje to ma swoje psieniądze i juz. To nieprawda, sło wsystko do jednej kasy, a rodzice decydowali, co, komu, na co. Na przykład moja starso siostra ucyła sie w śkole, juz była w średniej. W Tarolewie końcyła technikum rolnice, to my nie, nie mózilim, ze dla niej nie mozna dać, ze... bo trzea było zapłacić za internat cy na dojazd. Tylko to rzoundziła mama psieniądzani i tak wszystko sło do jednego. No potem jak juz pracowałam, mając osiemnaście lat, to juz posłam na zakład do Kurpsianki. Tam pracowałam przy skupsie wycinanek, we wzorcowni pracowałam, ale rozne tam warsztaty przechodziłam. Nawet i na krośnie troche tkałam i na przezijarkach, na motoku. Tam gdzie trzeba było, to trzeba było wszystko ujmnieć i jiść. No potem jak juz tutaj sie ozeniłam, do Dylewa, to musiałam sie zwolnieć, bo tu były hektary. Trzea było robzieć na tych hektarach. Potem urodziło sie jedno dziecko, drugie no ji trzeba było wychowywać dzieci i pracować tutaj na tych hektarach. Ale nie
zabacałam o swojej pozinności, które wyniosłam z domu. No ji robziłam tak samo te wyroby, których sie nałucyłam. To były dodatkowe dochody. No ji potem jak juz dzieci troche odrastały, to znowu posłam ji do zespołu ji do roboty. Ale ji zienceyj mozna nawet było chałupnictwa w domu zrobzić. Bo te wyroby, które ja tutaj wykonuje to nie, nie musi sie robzić w zakładzie. Równie dobrze mozna w domu. No ji tak było. Potem jak juz dzieci porosły, juz posły do śkoły. To znacy jak juz były w średnieyj szkole, to zacenam duzo juz pracować społecnie, co cynie do teyj pory. Pełniłam duzo róznych funkcji; byłam radnou, byłam cłonkiem zarządu gminy, przewodnicąco konisji oświaty zdrozia w gminie Kadzidło, byłam przez dwa kadencje ławnikiem w soudzie, byłam wiceprzewodniconcou, byłam w radzie ławnicej. Jestem do tej pory,
przes juz trzecio kadencjo cłonkiem rady programoweyj przy muzeum kultury kurpsioskiej w Ostrołęce. Byłam nawet wiceprzewodnicącou tej konisji. Jestem przewodnicącou koła gospodyń.
Tak naprawdy, to łod siedemdziesiątego trzeciego roku z mało przerwou, kiedy... kiedy sie troche pogniewałam na kobziety, bo nie chciały nic robzić ji... ji troche te koło tak
jekby usneno. Ale my je tutaj znowu
podnieślim, podźwignenim i znowu jest ji... i zespół taki, koła gospodyń, gdzie koło gospodyń jeździ do Tłusca ji... i w rozne jinne miejsca jeździlim. Na przeglądy ji do Wegorzewa ji do Ostrołęki ji w Glezie występowalim
na śwętach kukurydzy. Cłonkinie sie zmieniajou, a koło jest to samo. Teras juz duzo młodych jes takich, nawet ze śkoły dziewcaki z nami jezdzo na te przeglądy.”
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »